Ekonomista – rynek finansowy, emerytalny, nadzór finansowy

Reforma nie dla emerytów

Reforma nie dla emerytów

OFE i ZUS przedstawiano ostatnio jako dwa zantagonizowane systemy pozyskiwania emerytur. Podczas, gdy są to części jednego systemu – dwa równoległe portfele, które powinny zabezpieczyć przyszłe świadczenia. W założeniu pomyślane tak, żeby zminimalizować skutki zapaści demograficznej i bezskuteczności w takiej sytuacji formuły zastępowalności pokoleń w systemie repartycyjnym.

Nieumocnione filary

Na stabilność, bezpieczeństwo oraz efektywność funkcjonującego obowiązkowego systemu emerytalnego opartego o lokowanie składek w ZUS i OFE z pewnością nie wpływały dokonywane w trakcie jego obowiązywania zmiany. Chodzi tu o te zmiany, które dotyczyły podrażania uczestnictwa w OFE poprzez m. in. umożliwianie pobierania wysokich opłat za zarządzanie, czy premiowanie za wyniki dla najlepiej zarządzających, a tak naprawdę osiągających wyniki w niewielkim stopniu odbiegające od pozostałych oraz stopniowe osłabianie konkurencji na rynku OFE. Również brak całościowego wdrożenia koncepcji reformy z 1997 roku i brak ostatecznych rozwiązań dotyczących zasad i sposobu wypłat z II filara tworzyły atmosferę niepewności. Jednocześnie stale pogarszająca się sytuacja demograficzna w Polsce, która już na początku wdrażania reformy była czynnikiem decydującym o odejściu od oparcia systemu emerytalnego wyłącznie na ZUS, jako segmencie repartycyjnym, funkcjonującym na zasadzie umowy międzypokoleniowej a także pogarszająca się sytuacja na rynku pracy i malejąca liczba osób odprowadzających składki coraz bardziej nadwątlała wydolność ZUS. Na pogarszanie sytuacji we wspólnej kasie ZUS wpłynął również brak dokończenia reformowania obowiązkowego systemu emerytalnego poprzez zachowywanie przywilejów emerytalnych dla wielu grup zawodowych i nie zreformowanie systemu ubezpieczeń rolników opartego o KRUS.

Podbieranie z portfeli emerytów

Fatalna kondycja finansów publicznych stała się dla rządzących pretekstem do zagarniania środków z systemu emerytalnego.
Najpierw pod hasłem „brzydkie OFE- ładny ZUS”, zminimalizowano udział naszych składek w OFE na rzecz ZUS przez ograniczenie strumienia składki kierowanej do OFE. A także z powodów leżących poza dbałością o stabilność systemu emerytalnego zaabsorbowano do budżetu środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, utworzonego, jako fundusz wspierający wypłacalność systemu emerytalnego. Gdzie jest zatem ochrona interesów uczestników systemu emerytalnego?
Dzisiaj, dokonując zmian systemu emerytalnego, równie szczególnie eksponuje się konieczność zabezpieczenia właściwego rozwoju rynku kapitałowego, czy zapewnienia finansowania projektów infrastrukturalnych. Są to elementy istotne dla finansów i gospodarki kraju, ale w tym kontekście to zapewnienie wydolności systemu emerytalnego i interes emerytów powinny być sednem, wokół którego prowadzi się prace nad ustalaniem reguł systemu.

Reformo, dokąd zmierzasz?

Martwi ekspresowe tempo przyjęcia ustawy, która w sposób zasadniczy zmieniła dotychczasowe rozwiązania w zakresie zabezpieczenia emerytalnego, a skutki tej zmiany dotykają całego społeczeństwa w obszarze szczególnie wrażliwym. Nie było miejsca na merytoryczną dyskusję służącą wypracowaniu, jak najlepszych rozwiązań ani dbałości o poprawność oraz jakość wprowadzanych regulacji.
Stosunkowo najmniej miejsca poświęca się temu, co powinno być przecież podstawą przy projektowaniu tego typu regulacji, czyli interesowi emerytów, a fakty wynikające z przyjętych regulacji stawiają pytanie na ile ten interes w ogóle brano pod uwagę.
Zaproponowane zmiany na nowo określą kształt zabezpieczenia na starość. Nowy system praktycznie nie będzie odpowiadał już zasadzie „bezpieczeństwa dzięki różnorodności”, czyli odpowiedniego zróżnicowania źródeł pozyskiwania środków przeznaczonych na przyszłą emeryturę. Zmiany aktualnie wprowadzane oznaczają właściwie odejście od obranego kierunku reformy z 1997 roku i to znów ZUS ma być tą instytucją, która odgrywać będzie największą rolę w kreowaniu naszej przyszłej emerytury. Niewielka część składki- 2,92 %, po dokonaniu wyboru przez uczestnika systemu, trafiać będzie do otwartych funduszy emerytalnych, a one same także podlegać będą zmianom o charakterze fundamentalnym. Spośród wielu modyfikacji, jako element pozytywny z punktu widzenia przyszłego emeryta, przyjąć należy zmniejszenie opłat pobieranych przez OFE. Zmiana zasad inwestowania środków gromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych nadaje im jednak charakter funduszy wysokiego ryzyka. Oparcie portfela funduszy emerytalnych w największym stopniu o akcje, rozszerzenie limitu inwestycji zagranicznych czy kwestia stosowania instrumentów pochodnych wymusza pytanie o to, czy wciąż mówimy o funduszach emerytalnych? Ze swej istoty powinny one służyć inwestowaniu środków zapewniając pomnożenie kapitału, ale także gwarantować bezpieczeństwo pieniądzom odprowadzanym do nich przez obywateli. Tylko odpowiednia dywersyfikacja portfela i odpowiedni w nim udział bezpiecznych instrumentów finansowych mogą być uznane za odpowiednią politykę lokacyjną. Rozwiązaniem pozbawiającym przyszłych emerytów podstawowego poziomu bezpieczeństwa jest także likwidacja minimalnej stopy zwrotu. Fundusze nie będą zmuszone do osiągania nawet minimalnego wyniku z inwestycji, a towarzystwa emerytalne nie będą zobowiązane do dopłat z powodu niedoboru, bowiem obydwie te kategorie znikają z zasad dotyczących zarządzania OFE. Bodźcem, który ma motywować fundusze do prowadzenia odpowiedniej polityki inwestycyjnej ma być konkurencja. Tym bardziej niepoprawnym jest pozostawienie w zaproponowanej wersji regulacji związanej z rachunkiem premiowym. W momencie wypracowania wyników lepszych od pozostałych, towarzystwo otrzyma dodatkową nagrodę w postaci kwoty z funduszu, czyli z naszych środków. Powstaje pytanie, to za co jest opłata za zarządzanie? Przecież efektywne zarządzanie jest podstawą ich działalności i w tym celu zostały powołane. W tym kontekście zasadnym jest także podniesienie kwestii możliwości powierzenia zarządzania aktywów lokowanych za granicą podmiotom zagranicznym.
Z kolei nagłaśniana dobrowolność w wyborze pomiędzy ZUS i OFE ma w dużym stopniu charakter pozorny. Bowiem wybrać można tylko to dokąd skierujemy naszą przyszłą składkę, ale środki dotychczas zgromadzone w funduszach pozostają, narażone na ryzyko inwestycyjne bez dotychczasowych zabezpieczeń. Dziś mówi się nam, ponadto że nie nabyliśmy żadnych praw do środków gromadzonych w systemie.
Czyż reguły wymagające dbałości o zapewnienie właściwego poziomu bezpieczeństwa przy przenoszeniu środków i opracowania właściwego zewidencjonowania aktywów odpowiadających części obligacyjnej OFE, czy mechanizm tzw. „suwaka” nie powinny podlegać na etapie procedowania dyskusji, przemyśleniu i dopracowaniu? Reformowanie systemu emerytalnego, jako proces niezwykle skomplikowany powinno wymuszać dużą staranność i respekt dla głosów konstruktywnej krytyki.
Brak rozważnej i prowadzonej w szerokiej perspektywie polityki państwa w obszarze ubezpieczeń społecznych i finansów publicznych chwieje systemem i krótkowzrocznych pcha w kierunku doraźnych rozwiązań łatających dziurę w budżecie, która za chwilę stanie się wyrwą niezasypywalną przez wiele pokoleń. Przeprowadzona „reforma” pokazuje, że reformatorzy nie chcą słuchać i nie mają pomysłu na przyszłość systemu emerytalnego.
Reforma w biegu i kolejne wysysanie portfeli emerytów w sytuacji „stojących nad przepaścią” finansów publicznych, to zły krok dla przyszłości emerytów.
A dla nas aktualnych i przyszłych emerytów, ani słoneczne plaże z OFE, ani spokojna starość z ZUS.
OFE i ZUS przedstawiano ostatnio jako dwa zantagonizowane systemy pozyskiwania emerytur. Podczas, gdy są to części jednego systemu – dwa równoległe portfele, które powinny zabezpieczyć przyszłe świadczenia. W założeniu pomyślane tak, żeby zminimalizować skutki zapaści demograficznej i bezskuteczności w takiej sytuacji formuły zastępowalności pokoleń w systemie repartycyjnym.

Nieumocnione filary

Na stabilność, bezpieczeństwo oraz efektywność funkcjonującego obowiązkowego systemu emerytalnego opartego o lokowanie składek w ZUS i OFE z pewnością nie wpływały dokonywane w trakcie jego obowiązywania zmiany. Chodzi tu o te zmiany, które dotyczyły podrażania uczestnictwa w OFE poprzez m. in. umożliwianie pobierania wysokich opłat za zarządzanie, czy premiowanie za wyniki dla najlepiej zarządzających, a tak naprawdę osiągających wyniki w niewielkim stopniu odbiegające od pozostałych oraz stopniowe osłabianie konkurencji na rynku OFE. Również brak całościowego wdrożenia koncepcji reformy z 1997 roku i brak ostatecznych rozwiązań dotyczących zasad i sposobu wypłat z II filara tworzyły atmosferę niepewności. Jednocześnie stale pogarszająca się sytuacja demograficzna w Polsce, która już na początku wdrażania reformy była czynnikiem decydującym o odejściu od oparcia systemu emerytalnego wyłącznie na ZUS, jako segmencie repartycyjnym, funkcjonującym na zasadzie umowy międzypokoleniowej a także pogarszająca się sytuacja na rynku pracy i malejąca liczba osób odprowadzających składki coraz bardziej nadwątlała wydolność ZUS. Na pogarszanie sytuacji we wspólnej kasie ZUS wpłynął również brak dokończenia reformowania obowiązkowego systemu emerytalnego poprzez zachowywanie przywilejów emerytalnych dla wielu grup zawodowych i nie zreformowanie systemu ubezpieczeń rolników opartego o KRUS.
Podbieranie z portfeli emerytów
Fatalna kondycja finansów publicznych stała się dla rządzących pretekstem do zagarniania środków z systemu emerytalnego.
Najpierw pod hasłem „brzydkie OFE- ładny ZUS”, zminimalizowano udział naszych składek w OFE na rzecz ZUS przez ograniczenie strumienia składki kierowanej do OFE. A także z powodów leżących poza dbałością o stabilność systemu emerytalnego zaabsorbowano do budżetu środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, utworzonego, jako fundusz wspierający wypłacalność systemu emerytalnego. Gdzie jest zatem ochrona interesów uczestników systemu emerytalnego?
Dzisiaj, dokonując zmian systemu emerytalnego, równie szczególnie eksponuje się konieczność zabezpieczenia właściwego rozwoju rynku kapitałowego, czy zapewnienia finansowania projektów infrastrukturalnych. Są to elementy istotne dla finansów i gospodarki kraju, ale w tym kontekście to zapewnienie wydolności systemu emerytalnego i interes emerytów powinny być sednem, wokół którego prowadzi się prace nad ustalaniem reguł systemu.

Reformo, dokąd zmierzasz?

Martwi ekspresowe tempo przyjęcia ustawy, która w sposób zasadniczy zmieniła dotychczasowe rozwiązania w zakresie zabezpieczenia emerytalnego, a skutki tej zmiany dotykają całego społeczeństwa w obszarze szczególnie wrażliwym. Nie było miejsca na merytoryczną dyskusję służącą wypracowaniu, jak najlepszych rozwiązań ani dbałości o poprawność oraz jakość wprowadzanych regulacji.
Stosunkowo najmniej miejsca poświęca się temu, co powinno być przecież podstawą przy projektowaniu tego typu regulacji, czyli interesowi emerytów, a fakty wynikające z przyjętych regulacji stawiają pytanie na ile ten interes w ogóle brano pod uwagę.
Zaproponowane zmiany na nowo określą kształt zabezpieczenia na starość. Nowy system praktycznie nie będzie odpowiadał już zasadzie „bezpieczeństwa dzięki różnorodności”, czyli odpowiedniego zróżnicowania źródeł pozyskiwania środków przeznaczonych na przyszłą emeryturę. Zmiany aktualnie wprowadzane oznaczają właściwie odejście od obranego kierunku reformy z 1997 roku i to znów ZUS ma być tą instytucją, która odgrywać będzie największą rolę w kreowaniu naszej przyszłej emerytury. Niewielka część składki- 2,92 %, po dokonaniu wyboru przez uczestnika systemu, trafiać będzie do otwartych funduszy emerytalnych, a one same także podlegać będą zmianom o charakterze fundamentalnym. Spośród wielu modyfikacji, jako element pozytywny z punktu widzenia przyszłego emeryta, przyjąć należy zmniejszenie opłat pobieranych przez OFE. Zmiana zasad inwestowania środków gromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych nadaje im jednak charakter funduszy wysokiego ryzyka. Oparcie portfela funduszy emerytalnych w największym stopniu o akcje, rozszerzenie limitu inwestycji zagranicznych czy kwestia stosowania instrumentów pochodnych wymusza pytanie o to, czy wciąż mówimy o funduszach emerytalnych? Ze swej istoty powinny one służyć inwestowaniu środków zapewniając pomnożenie kapitału, ale także gwarantować bezpieczeństwo pieniądzom odprowadzanym do nich przez obywateli. Tylko odpowiednia dywersyfikacja portfela i odpowiedni w nim udział bezpiecznych instrumentów finansowych mogą być uznane za odpowiednią politykę lokacyjną. Rozwiązaniem pozbawiającym przyszłych emerytów podstawowego poziomu bezpieczeństwa jest także likwidacja minimalnej stopy zwrotu. Fundusze nie będą zmuszone do osiągania nawet minimalnego wyniku z inwestycji, a towarzystwa emerytalne nie będą zobowiązane do dopłat z powodu niedoboru, bowiem obydwie te kategorie znikają z zasad dotyczących zarządzania OFE. Bodźcem, który ma motywować fundusze do prowadzenia odpowiedniej polityki inwestycyjnej ma być konkurencja. Tym bardziej niepoprawnym jest pozostawienie w zaproponowanej wersji regulacji związanej z rachunkiem premiowym. W momencie wypracowania wyników lepszych od pozostałych, towarzystwo otrzyma dodatkową nagrodę w postaci kwoty z funduszu, czyli z naszych środków. Powstaje pytanie, to za co jest opłata za zarządzanie? Przecież efektywne zarządzanie jest podstawą ich działalności i w tym celu zostały powołane. W tym kontekście zasadnym jest także podniesienie kwestii możliwości powierzenia zarządzania aktywów lokowanych za granicą podmiotom zagranicznym.
Z kolei nagłaśniana dobrowolność w wyborze pomiędzy ZUS i OFE ma w dużym stopniu charakter pozorny. Bowiem wybrać można tylko to dokąd skierujemy naszą przyszłą składkę, ale środki dotychczas zgromadzone w funduszach pozostają, narażone na ryzyko inwestycyjne bez dotychczasowych zabezpieczeń. Dziś mówi się nam, ponadto że nie nabyliśmy żadnych praw do środków gromadzonych w systemie.
Czyż reguły wymagające dbałości o zapewnienie właściwego poziomu bezpieczeństwa przy przenoszeniu środków i opracowania właściwego zewidencjonowania aktywów odpowiadających części obligacyjnej OFE, czy mechanizm tzw. „suwaka” nie powinny podlegać na etapie procedowania dyskusji, przemyśleniu i dopracowaniu? Reformowanie systemu emerytalnego, jako proces niezwykle skomplikowany powinno wymuszać dużą staranność i respekt dla głosów konstruktywnej krytyki.
Brak rozważnej i prowadzonej w szerokiej perspektywie polityki państwa w obszarze ubezpieczeń społecznych i finansów publicznych chwieje systemem i krótkowzrocznych pcha w kierunku doraźnych rozwiązań łatających dziurę w budżecie, która za chwilę stanie się wyrwą niezasypywalną przez wiele pokoleń. Przeprowadzona „reforma” pokazuje, że reformatorzy nie chcą słuchać i nie mają pomysłu na przyszłość systemu emerytalnego.
Reforma w biegu i kolejne wysysanie portfeli emerytów w sytuacji „stojących nad przepaścią” finansów publicznych, to zły krok dla przyszłości emerytów.

A dla nas aktualnych i przyszłych emerytów, ani słoneczne plaże z OFE, ani spokojna starość z ZUS.

http://wgospodarce.pl/opinie/9056-reforma-nie-dla-emerytow

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!